Jak to ze lnem było – część pierwsza.

Len jest odporny na przymrozki, tak więc trzeba wsiać go jak najwcześniej, by uzyskać lepsze włókno. Po zimie ziemia jest wilgotna, a rośliny są odporne na szkodniki. Dużo czasu zajmuje plewienie, które należy wykonać kilkakrotnie. Len kwitnie na niebiesko, około 2 – 3 tygodnie po okwitnięciu wyrywa się go razem z korzonkami, by włókno było jak najdłuższe, jest wtedy najlepszej jakości, a nasiona dojrzeją nawet po zbiorze. Len oczyszczamy z chwastów podczas wyrywania i układamy według długości łodyg. Potem len suszymy.

W Bliżynie i okolicy len był suszony powiązany w małe snopki i po 3 – 4 sztuki układany w kopki. Po wysuszeniu oddzielano główki nasienne od słomy. Układano snopki bez rozwiązywania na płachtach lnianych w stodole na klepisku i tłuczono kijankami, by pozbawić włókno paździerzy, później należało len poddać roszeniu. Tam, gdzie był dostęp do wody, len moczono, gdy w pobliżu nie było żadnego zbiornika wodnego, rozścielano go na polu, by się rosił około 5 tygodni podczas sprzyjającej pogody. Kiedy słoma z żółtej stawała się szara, len zbierano i suszono w ziemnych piecach za wsią w osłoniętym przed wiatrem miejscu, pilnując, by nie spłonął. Po wysuszeniu można było przystąpić do oddzielania włókna od paździerzy. Robiono to przy pomocy międlicy i cierlicy. Międlica łamała zdrewniałą część łodygi, a cierlica usuwała paździerze. Czasami pomiędzy międleniem a tarciem len dosuszano, aby łatwiej usuwały się paździerze. Czesanie na szczotce z metalowymi nabitymi na deseczkę kolcami było ostatnią czynnością przed przędzeniem. Posegregowane według jakości i długości włókna  przędziono na przęślicy lub kołowrotku.

Dziewczęta wspólnie zbierały się, by razem prząść, przychodzili wtedy i chłopcy, niestety zdarzało się, że przęślice szły w kąt, a czas schodził na figlowaniu i różnych grach towarzyskich. Przed powrotem do domu, by nie dostać bury, że nic się nie zrobiło, pomagały sobie razem przędąc na kołowrotku.

domek tkaczki - rosnący len

Rosnący len.

 

domek tkaczki - wyplewiony len

Wyplewiony len.

 

domek tkaczki - kwitnący len

Kwitnący len

 

domek tkaczki-dojrzały len

Dojrzały len

 

domek tkaczki - len suszący się w kopkach

Len suszący się w kopkach

 

domek tkaczki - roszenie lnu

Roszenie lnu

 

domek tkaczki - wysuszony len

Wysuszony len

 

domek tkaczki-len czesany i międlony

Len wymiędlony i wyczesany

 

domek tkaczki - lniany ręcznik

Lniany ręcznik

2 thoughts on “Jak to ze lnem było – część pierwsza.

  1. Z przyjemnością poczytałam o lnie i obejrzałam zdjęcia, zwłaszcza, że akurat wyszukuję i studiuję materiały na temat tkania lnu (choć skupiam się na anglojęzycznych). A jako ciekawostkę dodam, że moje rodowe nazwisko pochodzi od słów „paczesie”, „pacześne” – może to jakiś znak? :-D
    Pozdrawiam serdecznie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *